sobota, 7 lutego 2015
Mam mętlik w głowie, często mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie, jestem więźniem tego świata choć powinnam czerpać z niego to, co najlepsze. Powoli wchodzę w dorosłość, ale wciąż czuje się jak małe bezbronne dziecko, wolę oglądać bajki i wzruszać się do łez niż robić to co ''pożyteczne'', nadal marzę o tym, by uciec do Nibylandii, dlatego idąc ulicą mam gdzieś cały ten świat i sto razy powtarzam słowo WIERZĘ. Mam dość pytań o moją przyszłość, bo nie wiem nawet, co będę robiła jutro. Ludzie są coraz bardziej dziwni, a ja coraz bardziej samotna, im więcej o tym myślę zaczynam dochodzić do wniosku, że życie, takie życie nie ma większego sensu. Rodzimy się, później przez 18 lat przechodzimy przez męczarnie chodząc do szkoły, ucząc się praktycznie nieprzydatnych rzeczy, by potem przez resztę życia pracować za marne pieniądze, z których nic sobie nie kupisz, i czekasz tylko na emeryturę, żeby mieć choć chwile wytchnienia i oddać się przyjemnościom, na które nie miałeś wcześniej czasu, ale gdy nadchodzi ten moment nie masz siły, by nawet wstać z łóżka i zdajesz sobie sprawę że zmarnowałeś wszystko. I teraz pomyśl, czy masz jakiś wybór, nikt ci go nie daje. Musisz się dopasować żeby nie skończyć pod mostem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz